A dupa, wcale nie taki sweet.
Piję sobie kawę i patrzę co mi tak biega wte i we wte po kącie na suficie. Patrzę, patrzę i filozoficznie myślę że mam pająka z adhd. Cudnie. O poranku mało co mnie rusza. Patrzę uważniej i widzę że pająk (zapewne z błyskiem w oczach) ma właśnie zbiory mszycowe. Po większości mieszkania latają i spacerują mszyce, które radośnie się wyroiły z przyniesionych chryzantem. Mam nadzieję że pająk nie padnie na serce, biedak nieprzyzwyczajony, zwykle łapał komara raz na miesiąc.
W łazience góra prania, między innymi dlatego że przed wyjazdem Bu oblał pościel.
W kuchni niewyrzucone śmieci trzeba było spacyfikować. Za niesubordynację i chęć ucieczki poszły na balkonową Syberię.
Na podłodze rozrzucone orzeszki gdyż Bu ostatnio mocno gustuje w orzeszkach. Zjada, wciera w skórę i gra nimi w chowanego.
No i na koniec zblazowany Bu po pasowaniu na przedszkolaka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz