piątek, 22 czerwca 2012

Stylistka, kolorystka Wrocław

Zagubiona malkontentka postanowiła oddać się w ręce specjalistki :)
Ponieważ zazwyczaj zarzucam na siebie byle co (aby wygodne było), postanowiłam zarzucać dalej, ale w odpowiednich kolorach (i wygodne).
Kamila, profesjonalistka w każdym calu zaproponowała najbardziej odpowiednie dla mnie kolory. Dodatkowo zrobiła mi makijaż i zaproponowała jak powinnam się ubierać :))) adekwatnie do posiadanej sylwetki. Jestem też bardzo wdzięczna za porady odnośnie koloru włosów (kasztan, mahoń).

Powinnam zrezygnować z zimnych niebieskości, za to mogę iść w stronę ciepłych zieleni. I co mnie cieszy - mogę chodzić w morskich zieleniach.

Czarny nie jest dla mnie, tak samo jak i biały, za to ślicznie wyglądam w kolorze kości słoniowej. Do tej pory nie nosiłam czerwieni makowej i starego złota. A mogę.
I nie zawaham się aby wypróbować te kolory.

Moja figura to gruszka. Faktycznie jakbym się nie starała to zawsze mam przyciężki dół i krótkie nóżki. Trudno. Mogę za to i powinnam nosić obcasy (ale wygodne).

Jestem zachwycona i już zabieram się do zmian w szafie!

Namiary na stylistkę i kolorystkę


Kamila Świderska
BeautyKey


niedziela, 17 czerwca 2012

koko koko

Nie wyspaliśmy się z Prezesem, bo dzikie hordy pijanych na smutno kibiców, zawodziły w oddali. Znowu będziemy narodowo roztrząsać co poszło nie tak i jacy nasi piłkarze (nas jak nasi) są beznadziejni. Zastanawiam się czy w tym przypadku nie działa samospełniająca się przepowiednia. Cały naród w głębi duszy wierzy w porażkę. I tak im się udaje tą wiarę zrealizować bo teraz będzie można legalnie ponarzekać.

Wczorajsze bieganie poszło mi kiepsko, tylko 15 minut szurania. Kręciło mi się w głowie i kolkę lekką miałam i palec pobolewał. W związku z tym ja też mogę legalnie ponarzekać. Jednocząc się z narodem.

No i powoli obiecane zdjęcia malkontentki kobiecej nieco bardziej niż zwykle.



piątek, 15 czerwca 2012

bieganie po raz 4

Nie spodziewałam się że:
-przeszuram 20 minut
-spocę się (myślałam że mi jakiś robal łazi po policzku a to była strużka potu)

Teraz wyglądam jakbym przebiegła ten mityczny maraton.

I info jak się rozciągać.


wtorek, 12 czerwca 2012

meszki atakują

Kurcze jestem cała w kropki. Meszki mnie zjadły przed burzą.
Dziś basen z Bu i małe szuranie. Sukces - szuram już 18 minut z 30 sekundową przerwą związaną ze skurczem mięśni w boku.
Cały trening wyglądał tak:
10 min marsz
18 szuranie
10 spacer

Dzisiejsza niedokładna mapka. Szuranie zielony, chodzenie żółty.

bieganie 2 raz

Drugie szuranie za mną.
Nie mam takiego wypasionego sprzętu jak małż, więc muszę się posiłkować mapką z gugla i paintem. Na żółto szybki marsz, na zielono szuranie.

Jaka byłam z siebie dumna. Szurałam dwanaście minut. Przez wielki kawał parku. A tu na mapce okazało się że przebiegłam może kilometr. Biegłam w tempie spacerowym. Buuu...
Dumna jestem więc mniej, bo każdy (może poza astmatykiem bez lekarstw), naprawdę każdy potrafiłby przebiec ten odcinek w takim tempie.

No nic, przynajmniej będzie widać postępy z poziomu dna.


poniedziałek, 11 czerwca 2012

U rodziców

Pan Bu ma dziurę wywierconą w jednym zębie. A dziś będzie miał drugą dziurę. A wszystko przez ropnie.
Jesteśmy u dziadków.
I zostaniemy jeszcze co najmniej tydzień. Jak tylko umyję lustro zrobię foty w ciuchach.

Dopadła mnie tragedia. Kupiłam Syoss - farbę do włosów. Tragedia! Nie dość że kolor ciemny to jeszcze włosy spalone. Będę musiała spać w jajku i oliwie z cytryną na głowie.

Acha i zaczęłam biegać. Ale wyglądam jak zombie szukający pokarmu.

sobota, 2 czerwca 2012

Verdener Domweih

"Einmal im Jahr

- und das sechs Tage lang - ereignet sich in Verden
geradezu Unglaubliches:

Da gibt es Fahrzeuge, die die Menschen durch die Luft schleudern. Ein Riesenrad, das höher ist als Häuser. Raumschiffe, die auf der Straße landen, Kindermünder mit Zuckerwatte und Eiskrem verklebt. Ein Pöttjer-Markt, auf dem man findet, was man nie vermisste, aber schon immer haben wollte. Verdener, die sechs Tage lang ihr Bett nicht finden.

Kurzum: Eine Stadt steht Kopf. 
Für alle, die die Verdener Domweih kennen, ist das nichts Neues. Für alle anderen vielleicht noch. Wie erklärt man jemandem, der noch nie dabei war, was unsere Domweih zu etwas Besonderem macht?
Fakt ist, um mit reden zu können, muss man das Ganze einfach einmal mitgemacht haben. Dann weiß man, warum die Verdener Domweih etwas Besonderes ist und warum Bekannte, Freunde und Verwandte nach Verden strömen.
Nicht umsonst wird die Domweih am letzten Tag unter großer Anteilnahme zu Grabe getragen."

Tłumacz by Malkontentka:
Sześć dni sodomii i gomorii. Wesołe miasteczko i galopująca próchnica.

Przed chwilą skończyliśmy oglądać paradę razem z Prezesem. Bu się nie zorientował, że to co wyrzucają z pojazdów to są słodycze. Znacznie bardziej interesowały go wielkie traktory ciągnące wozy. Mnie interesowały konie luzem (a jakże, w końcu to Verden) i te pociągowe. Pogoda się robi więc mam nadzieję za chwilę udać się na zwiedzanie.