wtorek, 12 listopada 2013

Stabilizacja - dwa dni warzywno-owocowe w tygodniu

Stabilizuję wagę. Znalazłam idealny sposób. A raczej znalazła go dr Dąbrowska. Proponuje ona cykliczne przypominajki WO (na przykład 2 razy w roku po 14 dni). Albo jeden, lub dwa dni WO w tygodniu (i już bez przypominajek cyklicznych).

Wybrałam opcję nr dwa. Teraz poniedziałek i środa to moje dni. Sposób działa świetnie. Nie czuję się głodna i zmęczona. A wręcz tryskam energią. Nic mnie nie boli i w ogóle jestem w euforii. Mam też wrażenie że słynny pms się zmniejszył :)
Reszta dni tygodnia upływa na w miarę rozsądnym żywieniu. Nawet czasem zjadam pizzę (chociaż mi szkodzi nieco, ale bez przesady z tym umartwianiem się). Ostatnio odkryłam grillowaną pierś z kurczaka podaną na sałatach i owocach. Do tego ocet balsamiczny. Mrauuu... Jak chcecie to podam przepis i wrzucę zdjęcia. CHCECIE?

Wagowo. Utrzymuję 56-57 kg.

Moje przykładowe menu dnia warzywno-owocowego:

  • rano szklanka wody i rytualna kawa ziarnista z małą ilością napoju ryżowego eko (jedyne odstępstwo, ale przecież po to mamy życie żeby czerpać z niego przyjemność)
  • potem zwykle zajadam surową zieleninę; aktualnie moim ulubionym daniem śniadaniowym jest sałatka z:
    1. pokrojonego w kostkę winnego jabłka
    2. 3 średnie buraki ugotowane w mundurku, obrane po ugotowaniu i splasterkowane
    3. cykoria pokrojona w plastry
    4. szczypiorek
    5. ocet balsamiczny
    6. sól i pieprz do smaku
  • na obiad zajadam zupę (zwykle w kilku mniejszych porcjach, mniej więcej co 1,5 godziny) zupy są różne, ostatnio zupa krem z dyni, zupa z cuknii, itp
  • kolacja to sałatka zrobiona z suszonych pomidorów, świeżych pomidorów, sałaty, cebuli/pora, doprawiona tym na co mam ochotę
  • cały dzień piję pyszne herbaty owocowe, ziołowe i zielone
I na koniec porównanie jak to było kiedyś i jak jest teraz.

9 komentarzy:

  1. Asiu, ważne żebyś czuła się ze sobą dobrze. Energiczna, silna i pewna siebie. Co do ogarniania rodziny to jest proste. W dni warzywno-owocowe gotuję normalnie. Mąż sobie sam robi śniadanie, co tam chce. Mały je zazwyczaj owsiankę, albo kanapkę z jajecznicą i po tym śniadaniu do przedszkola. Przygotowuję mu też zawsze coś do przedszkola. A wieczorem robimy razem kolację, dla chłopaków. A ja sobie robię sałatką, albo coś i chętnie się dzielę. Moje potrawy są prościutkie i zajmują mi max ok 30 minut (to coś co się gotuje).

    OdpowiedzUsuń
  2. muszę wypróbować, na zdjęciu widać różnicę, ślicznie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Wypróbuj koniecznie. Nie zrażaj się tylko kryzysami ozdrowieńczymi (pogorszeniem stanu zdrowia, które szybciutko mija).

      Usuń
  3. Gratuluję sukcesu! "Befor/after" robi wrażenie!
    Pozdrawiam i życzę utrzymania sukcesu :)
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Chociaż przyznam że schudnąć to mały pikuś w porównaniu z wyzwaniem utrzymania wagi. Bo teraz już mogę sobie na więcej pozwolić. I trudno znaleźć granicę pomiędzy więcej a za dużo.

      Usuń
  4. Ja chudnąć nie muszę, a nawet za bardzo nie powinnam, dlatego tym razem robię tylko 2 tyg.Kryzys niestety przechodzę dzisiaj, na piąty dzień oczyszczania: ból kręgosłupa daje mi się mocno we znaki. Ale to właśnie tam mam zwyrodnienia, więc nic dziwnego. Ale nie zrażam się, bo wiem, że najpierw musi być gorzej, żeby moglo być lepiej :).
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  5. MRAU : podsmażam pierś z kurczaka na grillowej patelni (a wcześniej marynuję pierś w łyżce oliwy, łyżce octu balsamicznego, ziołach). Dosalam i dopieprzam. Na talerz kładę różne rodzaje sałat, pokrojone jabłko na to kurczak i na samą górę kapeczka żórawinowego sosu.

    OdpowiedzUsuń