piątek, 22 lutego 2013

Stanik, spodnie i truskawki

Dzisiaj udało mi się załatwić dwie wiszące nade mną sprawy. Bu poszedł do przedszkola bez marudzenia i powiedział do Pani/Cioci całe zdanie po niemiecku. Byłam zachwycona. W drodze powrotnej zahaczyłam o sklep Triumph i zakupiłam sobie biustonosz w ślicznym lawendowym kolorze. Przeceniony 80% :) No, nie mogłam się powstrzymać!

 Detal z bliska

Udało mi się też upolować na wyprzedaży z wyprzedaży fajne jeansy w granatowym kolorze. Krój prosty, ładnie maskujący masywne uda. Cena - przyjazna klientowi. Całe 4 euro. Za to rozmiar... 36

Ale przecież ja będę nosiła 36! I nawet heroicznym wysiłkiem wcisnęłam się w owe spodnie! Cóż wyglądam w nich na razie tak:

Obawiam się, że gdybym się w nich pokazała (chwilę odpocząwszy po zakładaniu) moim mężczyznom, reakcja mogłaby wyglądać tak:




Więc dalej ćwiczę, zdrowo się odżywiam i czekam na wiosnę. A dziś jako przegryzkę pomiędzy śniadaniem a obiadem mam truskaweczki. Mniam mniam (ilość chemii w nich zawartą postanowiłam zignorować).




2 komentarze:

  1. Ładny stanik i podziwiam odwagę pokazywania go na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On jak strój kąpielowy wygląda, nic nie widać :)

      Usuń