wtorek, 2 października 2012

bieganie początek 5 miesiąca


Dzisiaj wróciłam po dwutygodniowej przerwie. I ciężko było, ciężko. Jednak jak się zacznie, to żeby nie stracić tego co się już wypracowało należy regularnie szurać. Wynik dla mnie super. Dla biegaczy parsknięcie nad herbatką. Pięć km w 38,15 minut.
Mam nadzieję że nie jest tak tragicznie ze mną jak myślę (że jest). W końcu zaczęłam się ruszać po 32 wiośnie mojego życia. A w szkołach z wuefu zawsze zwiewałam. Jezusicku, jakby mnie mój były wuefista zobaczył, to by chyba gwizdek połknął z zaskoczenia. A pamięta mnie na pewno, bo na bezczela jarałam przy nim szluga (ok, 18 wtedy skończyłam i było po szkole). Się porobiło...

I jeszcze moja piąteczka z dzisiaj


2 komentarze:

  1. O matko. Nie cierpię biegać.
    Podziwiam i gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ciekawe kiedy ogarnę komentarze, pozdrawiam

      Usuń