czwartek, 25 lipca 2013

5 km w sierpniu i 10 km w październiku!

Tak, tak, zapisałam się na biegi uliczne. A tak się boję rywalizacji, skompromitowania się i tego że mnie tłum wyśmieje (co jest bzdurą, ale we mnie głęboko siedzi).

 Tutaj pomoże tylko praca nad głową i może trochę wina. I śpiew. I  miłość. Chociaż wina nie za dużo , bo dziś przez to boli mnie głowa.

Małż wczoraj dzwoni:
-Kochanie, wiesz, że przegapiliśmy coś ważnego?
-Mężu, czyżby "Kac Vegas 2"
-Rocznicę ślubu...

Dziecię zakupiło mi strój kąpielowy. W kwiatuszki. Przy okazji zaprezentuję wraz ze zdjęciem porównawczym. Dobry kierunek :)))

Pani po lewej - przed bieganiem, pani w środku maj 2013, pani po prawej lipiec 2013.


2 komentarze:

  1. Dziękuję za motywację, efekty niesamowite. Dzięki twoim zdjęciom teraz wiem, że warto nie przestawać.

    OdpowiedzUsuń