wtorek, 23 lipca 2013

Temperatura rzuca mi się na mózg.

No właśnie, byłam na wyprzedaży i kupiłam sobie górę od stroju kąpielowego. Ale w domu okazało się wzięłam nie ten rozmiar. To właśnie efekt 34 stopni w cieniu dzisiaj. Obwód za luźny. Miseczka jeszcze ujdzie. A miseczka... uwaga, B!
W obwodzie 80 cm, czyli teraz muszę szukać staników 65 E (to moja normalna rozmiarówka). No i cyckom swoim powiedziałam żegnajcie. Ale nie jest źle. Lepiej się biega z mniejszymi.

Co do biegania to dziś już 2 raz wstałam po 5 godzinie (samo wstanie o tej porze to dla mnie czyn heroiczny) i poszłam poszurać. Plan się sam nie zrealizuje.

Ponieważ u nas lato w pełni, a ja tylko długie spodnie posiadam (no i 2 pary spodenek do biegania), to zmuszona okolicznościami przyrody wzięłam nożyce i upitoliłam białe dzwony. Szkoda niewielka bo i tak ich nie nosiłam na niepraktyczność przy małym dziecku. Chociaż odbite na udach małe czekoladowe łapki wyglądają uroczo. W każdym razie przełamałam się i po raz pierwszy od kilkunastu lat poszłam na miasto w tak krótkich tekstyliach. Alternatywą było usmażenie się.

Poniżej moje efekty krawieckie plus omówiony wyżej stanik kąpielowy. Plus wystające żebra (do zdjęcia automatycznie wciągam brzuch - taki odruch, nie poradzę, teraz wygląda to trochę żałośnie, ale pracuję nad kaloryferem).



2 komentarze:

  1. Basiu, bardzo, bardzo dziękuję. W poniedziałek wstawię tabelkę treningową.

    OdpowiedzUsuń